Goście naszej pracowni często pytają, jak smakował „ten prawdziwy”, średniowieczny piernik toruński. Odpowiadamy szczerze: prawdopodobnie zrobiłbyś wielkie oczy. Bo pierwowzór dzisiejszej katarzynki nie był deserem. Był… lekarstwem — i to takim, po które szło się do apteki.
Na skróty:
TogglePrzepis na piernik? Szukaj w księdze medycznej
Zacznijmy od zaskoczenia: najstarszy znany przepis na piernik toruński nie pochodzi z książki kucharskiej, lecz z kompendium medycznego „Compendium Medicum Auctum” z 1725 roku. Wcześniej wzmianki o korzennych ciastkach jako środkach leczniczych pojawiały się w poradnikach medycznych już od XVI wieku. W XVII i XVIII stuleciu pierniki po prostu sprzedawano w aptekach — obok ziół i maści, jako pełnoprawny specyfik.
Skąd ten status? Sekret tkwił w przyprawach. Imbir, goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon i pieprz — od którego zresztą pochodzi sama nazwa: „pierny” znaczyło dawniej „pieprzny” — były wówczas towarami luksusowymi, a medycyna przypisywała im moc rozgrzewania ciała i pobudzania trawienia.
Sprawdź naszą ofertę Warsztatów dla Koła Gospodyń Wiejskich.
Na co „pomagał” piernik?
Lista wskazań brzmi dziś jak ciekawostka z gabinetu osobliwości. Piernik maczany w winie miał wzmacniać i rozgrzewać, zalecano go na niestrawność, a w recepturze z 1724 roku piernik toruński wchodził w skład konfektu na „biegunki obozowe” — czyli żołnierskie dolegliwości żołądkowe. Według dawnej dietetyki humoralnej dodatek piernika potrafił też „ocieplić” zbyt zimną potrawę, na przykład rybę. Dzięki miodowi i przyprawom piernik przechowywał się miesiącami, więc zabierali go w drogę rycerze i pielgrzymi — jako coś pomiędzy suchym prowiantem a apteczką pierwszej pomocy.
Sprawdź ofertę naszych wycieczek do Torunia dla dorosłych i dzieci.
Czy był słodki? Nie tak, jak myślisz
I tu największa niespodzianka dla współczesnego podniebienia: staropolski piernik nie znał cukru, lukru ani czekolady. Ciasto z żytniej mąki, miodu i sporej dawki korzeni było twarde, ciemne i wyraźnie pikantne — bliżej mu było do aromatycznego chleba niż do ciastka. Słodycz pochodziła wyłącznie z miodu, a długo leżakowane ciasto (nawet wiele tygodni!) nabierało głębi, którą doceniano bardziej niż słodkość. Nie przeszkodziło to piernikowi zrobić kariery: siedemnastowieczne powiedzenie wymieniało toruński piernik jednym tchem obok gdańskiej gorzałki i krakowskiej panny — wśród najlepszych rzeczy, jakie miała Polska.
Polecamy: https://torunskieinspiracje.pl/torun-szlakiem-wiary-i-historii/
Smak, który można poczuć na własnych dłoniach
Kiedy podczas zwiedzania Torunia trafisz na zapach korzennych przypraw unoszący się nad Starówką, pomyśl, że wdychasz ten sam aromat, który przed wiekami wypełniał tutejsze apteki. W naszej pracowni Toruńskich Inspiracji ta historia ożywa na warsztatach piernika — gdy własnoręcznie wyrabiasz pachnące ciasto i wyciskasz je w formie, rozumiesz nagle, dlaczego to rzemiosło przetrwało ponad sześć stuleci.
Planujesz wizytę w Toruniu? Sprawdź, co możesz stworzyć własnoręcznie — i zabierz ze sobą pamiątkę, która pachnie historią.

